8 cze 2010

zapińćnaście.

Za piętnaście czwarta. Odwiedziłam kościół i porażona ilością księdzo-pedofilo-oblechów cieszyłam się swoją postawą. Zawrotami w głowie skutecznie maskowałam znudzenie rozmyślając o niebiesko-fioletowych migdałkach. Pośmiałam się w duchu, postępując zgodnie z pokusami ciała. I nie uwierzyłam, że mam nieśmiertelną duszę, bo zbytnio wyuzdane mam czasem myśli. Piękna dusza by na to nie pozwoliła, nie wspominając już o tej nieśmiertelnej, ha!

I jak zwykle dzisiaj zajmuję się tym szlachetnym zajęciem - nicnierobieniem. Odpalam ruskiego camela jednego od drugiego. Błogo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz