5 lip 2010

szczęście

Ogarniam się. Siedzę na huśtawce i wystawiam i tak już spaloną twarz na słońce. I czuję się tak w pełni szczęśliwa. Jak mały smarkacz kiedy dostanie Chupa-Chups'a.
Biegam po przestrzeni podświadomości, która często podsuwa mi figlarne myśli i sny. I wiem, że w tym momencie może mi naskoczyć, bo całkowicie ją kontroluję. Tak jak kontroluję ścieżki potu na moim plecach, na co pozornie nie mogę mieć wpływu. Rzeczywistość to pojęcie względne. Wszystko kontroluję ja. Mogę przemykać między kroplami deszczu jak owad. Mogę objąć Cię teraz w pasie i ścisnąć tak, że znów zabraknie Ci powietrza na mój widok, a w oczach ujrzę blask zachwycenia. Nawet te stare motyle w Twoim 30-letnim brzuchu znów zafurkocą.

Zarostem mnie podrap bo szyi. I chrapliwym oddechem nawilż usta.

2 komentarze:

  1. Uwolnij swoje drugie JA. ;)
    Ty ciągle tak samo zakochana, albo jeszcze bardziej.
    Kochana, byleby Cię zbytnio po Twej delikatnej szyi nie podrapał. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń