11 sie 2010

gdzie Ci mężczyźni...?

Obrastam problemami. Przyczepiają się do mnie jak gówna do podeszchw trampków. I w pracy i w życiu 'towarzyskim'.
Nie wiem co mi wolno, co mogę. A chciałabym wszystko na raz i sama nie umiem się ze sobą pogodzić. Za dużo biorę do głowy, za bardzo wszystko analizuję. Chciałabym odsapnąć. Ale nawet linie na mojej dłoni mówią "czeka cię długie życie ze skłonnością do nerwic".
Egzamin. Paraliżuje mnie nawet sama myśl o tym.
Patrzę na przypaloną papierosem nową bluzkę. Nawet to nie rusza tak jak powinno.

1 komentarz:

  1. Problemy można rozwiązać, każde. A co do granicy co wolno, a czego nie, to trudna sprawa.
    Nie pal tyle mój nałogowcu. ;*

    OdpowiedzUsuń