1 wrz 2010

Jeśli nie chcesz mojej zguby

Kiedyś powiedziała mi "Życie jest jak sinusoida". To banalne wtedy i znienawidzone przeze mnie powiedzenie stało się z czasem moim cichym mottem. Mówią "raz na wozie...", ale z tą sinusoidą tak mądrzej brzmi. A ja tak infantylnie zwracam na takie rzeczy uwagę. Aby nie dać po sobie poznać, żem ze wsi.

Ogryzione paznokcie, podpuchnięte oczy, wypłowiałe włosy. Pomaluj mi brwi pocałunkami Miły. Chciałabym...
Wstydzi się. Bo sfochowana wiecznie, apodyktyczna, uparta oślica. A to boli, bo tak samo traktowała mnie pierwsza moja miłość. I pierwszy raz miałam tak naprawdę ochotę wyjść, pierdolnąć drzwiami i pójść w cholerę. Jasne, że jasną! Wiem, że potem bym sobie pluła w brodę i żałowała, ale duma nie pozwoliłaby mi wrócić. Zatrzymał mnie. Czyli może mu zależy? A może nie? Skoro jak głupia czekałam na to jedno (jedyne) słowo, którego i tak się nie doczekałam. Naiwna ja.
Podle się czuję, bo cały czas leży mi coś na wątrobie, a nie potrafię powiedzieć. A i on wtedy milczy, patrzy w ścianę, skubie paznokcie. Nie umiem rozmawiać z kamieniem.

1 komentarz:

  1. Jasne, że mu na Tobie zależy, zresztą sama doskonale o tym wiesz, a o tym że bywają wzloty i upadki w miłości wie każdy. Także nic, tylko głowa do góry, wziąć się w garść i zrobić sobie w główce listę i wydusić według niej to,co czujesz i z czym jest Ci źle. ;)
    Będzie dobrze, jak zawsze.
    ;*

    OdpowiedzUsuń