10 maj 2011

słoma

Obstukuję zęby łyżeczką zastanawiając się dlaczego do wszystkiego mam taki słomiany zapał. Nic, cóż. Wzruszam ramionami.
Mój brzuch cały czas ubrany na zimowo, kiedy ponad dwadzieścia stopni za oknem. Wstyd to rozebrać, czułabym się nieswojo. Poza tym tak jest dobrze. No... Może nie dobrze, ale znajomo, a ja boję się zmian.
Czytałam mądry artykuł o tym, ze pisząc pamiętnik człowiek się rozwija. Ale jak tu się rozwinąć, kiedy się zapala i gaśnie?
Pomyślałam, że miło by było, gdybym w pamiętniku zapisywała wszystkie komplementy jakie słyszę w ciągu dnia. Kartki byłyby puste. Mojej próżności nie nakarmi się słowami jaka jestem miła i pomocna. Ja chcę słyszeć "WOW!", "Piękna!", "Zjawiskowa!". Wtedy byłabym syta.

Cały czas ogryzam paznokcie i zapuszczam włosy.

4 komentarze:

  1. W końcu coś nowego! Nie wstydź się swojego ciała, ja już przestałam. ;)
    a co do komplementów, to chyba są niepotrzebne. Jasne, że czasem się przydają i poprawiają samoocenę. Ja słysząc ich ostatnio wiele twierdzę, iż to puste słowa, mówione z uprzejmości, nieszczere.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale poprawiają samopoczucie, prawda?
    A ciała się wstydzę. Nie potrafię sama siebie zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami poprawiają, owszem.

    OdpowiedzUsuń
  4. ciągle czekam.

    OdpowiedzUsuń